Sprostowaniem w wydawców

Sprostowaniem w wydawców

Zgodnie z literalnym brzemieniem art. 31a ust. 1 Ustawy Prawo Prasowe na wniosek zainteresowanego (tj. najczęściej bohatera danej publikacji prasowej) redaktor naczelny dziennika lub czasopisma ma obowiązek opublikowania bezpłatnego rzeczowego i odnoszącego się do faktów sprostowania nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym. W orzecznictwie sądów oraz doktrynie niemal jednolicie przyjmuje się obecnie subiektywną koncepcję sprostowania, która w skrócie oznacza, że sprostowaniu podlegają wszelkie fakty zawarte w artykule, które są nieścisłe lub nieprawdziwe z punktu widzenia tego kto o takie sprostowanie wnosi. W konsekwencji redaktor naczelny, do którego kierowany jest wniosek o sprostowanie nie może, na gruncie koncepcji subiektywnej, odmówić sprostowania nawet w przypadku, gdy treści zawarte we wniosku zainteresowanego w sposób oczywisty odbiegają od rzeczywistości, a wiadomości zawarte w artykule są prawdziwe. Obrona redaktora naczelnego poprzez wykazywanie prawdziwości wiadomości zawartych w publikacji prasowej nie będzie również skuteczna przed sądem, albowiem zgodnie z utartym orzecznictwem sądy w powództwach o publikację sprostowania nie mogą oceniać tych kwestii lecz ograniczają się w zasadzie do badania przesłanek formalnych jakim powinno odpowiadać sprostowanie. Sądy opowiadając się za koncepcją subiektywną sprostowania wskazują często w orzeczeniach, że sprostowanie ma służyć przekazaniu własnej wersji wydarzeń przez osobę opisaną w publikacji, która znajduje się w gorszej pozycji nie mając w większości przypadków zaplecza medialnego do wyrażenia swoich racji.

Co pokazuje praktyka.

Jednogłośne przyjęcie przez sądy powszechne koncepcji subiektywnej sprostowania, sprawia że nakazanie redaktorom naczelnym publikacji sprostowań, których treść często znacznie odbiega od rzeczywistości i stanowi pewną alternatywną wizję zdarzeń bohatera danego artykułu niemającą za wiele wspólnego z rzeczywistością, jest stosunkowo łatwe, o ile dochowane zostaną wymogi formalne wniosku o sprostowanie oraz późniejszego powództwa w tym przedmiocie. Taki stan rzeczy powoduje w praktyce, że podmioty opisane w publikacji prasowej stosują powództwo o nakazanie sprostowania jako substytut powództwa o naruszenie dóbr osobistych. Nie jest bowiem tajemnicą, że w skutecznych działaniach PR liczy się czas. Doświadczeni pełnomocnicy procesowi wiedzą, że zgrabnie napisanym wnioskiem o publikację sprostowania oraz późniejszym pozwem o jego publikację można nie tylko w znacznie krótszym czasie, w porównaniu z postępowaniami o naruszenie dóbr osobistych, uzyskać satysfakcjonujący wyrok, ale również efekty w zakresie wizerunkowym bardzo zbliżone do tych jakie mogłyby zostać osiągnięte w wyniku postępowania o naruszenie dóbr osobistych. Dzieje się tak z dwóch przyczyn. Po pierwsze dlatego, że w postępowaniu o nakazanie publikacji sprostowania sądy nie badają prawdziwości informacji zawartych w artykułach, a w konsekwencji zbędne staje się postępowanie dowodowe w tym zakresie. Po drugie, umiejętnie skonstruowana treść żądanego sprostowania może wywierać na czytelnikach wrażenie, że w rzeczywistości sprostowanie obala (demaskuje) nieprawdziwe informacje zawarte w artykule, podczas gdy w nawiązaniu do subiektywnej koncepcji sprostowania ma być jedynie „wersją” wydarzeń drugiej strony. Najprostszym z takich zabiegów jest zastosowanie w sprostowaniach zwrotów takich jak: „nieprawdą jest, że…” albo „nieprawdziwa jest informacja, że…”, co jasno wskazuje przeciętnemu czytelnikowi dziennika lub czasopisma, że sprostowanie nie stanowi subiektywnej wersji wydarzeń bohatera materiału prasowego lecz obala nieprawdziwe i nieścisłe wiadomości zawarte w artykule. Przeciętny czytelnik nie orientuje się w meandrach instytucji sprostowania, które są wyzwaniem dla niejednego doświadczonego prawnika i odczytuje komunikaty takimi jakie są. Bohater artykułu, któremu nie po drodze z treścią publikacji na jego temat dysponuje zatem dość znaczącym orężem przeciwko wydawcom prasy, za pomocą którego może wywrzeć na czytelnikach wrażenie, że informacje zawarte w artykule są nieprawdziwe. Wrażenie to może być tym silniejsze jeżeli publikacja sprostowania następuje w wyniku wygranego z daną redakcją postępowania sądowego, co jak pokazuje rzeczywistość jest skrzętnie wykorzystywane przez zainteresowanych, którzy publicznie ogłaszają swoje zwycięstwo „w walce o prawdę”. Przeciętny czytelnik nie ma bowiem świadomości, że w tymże wygranym przez zainteresowanego procesie nie była badana prawdziwość informacji zawartych w materiale prasowym. W konsekwencji zauważalny jest pewien dysonans pomiędzy subiektywistycznym podejściem do samego żądania sprostowania (uznaje się, że prawdziwość i nieścisłość oceniamy z punktu widzenia zainteresowanego) a treścią publikowanych sprostowań, które odzwierciedlają raczej obiektywistyczne podejście do tychże wiadomości nie sygnalizując często czytelnikom, że sprostowania stanowią jedynie „wersję zainteresowanego”. Na marginesie należy dodać, że sprostowanie publikowane jest na koszt wydawcy, a swoją objętością może zrównywać się, bądź nawet przekraczać pierwotny materiał prasowy.

Odejście od koncepcji subiektywistycznej?

Powstaje zatem pytanie, czy sprostowanie w ujęciu koncepcji subiektywistycznej rzeczywiście spełnia swoje zadania. Jeżeli bowiem sprostowanie ma być reakcją na opublikowany materiał prasowy i służyć możliwości wypowiedzenia się drugiej strony, to wydaje się że nie należy akceptować sytuacji, w której instytucja ta jest wykorzystywana w odmiennych celach. Częstym argumentem sądów przeciwko uznaniu racji stających za obiektywistyczną koncepcją sprostowania jest kwestia przewlekłości postępowania. W ocenie sądów całe postępowanie ma być przeprowadzone sprawnie, zaś przyznanie redaktorowi naczelnemu uprawnienia do weryfikowania prawdziwości wiadomości zawartych w artykule powodowałoby, że nie byłby możliwe do dochowania krótkie terminy, w których ma on opublikować sprostowanie (3 dni od otrzymania sprostowania dla dziennika lub czasopisma w formie elektronicznej oraz co do zasady w najbliższych wydaniu papierowym dziennika oraz czasopisma następujących po otrzymaniu sprostowania). Co jednak w sytuacji, gdy redaktor naczelny dysponuje dokumentami potwierdzającymi prawdziwość wiadomości zamieszczonej w artykule? W takiej sytuacji jest on w stanie w zakreślonych terminach zweryfikować prawdziwość artykułu, zaś sąd w postępowaniu o nakazanie publikacji sprostowania nie wdaje się w długotrwałe postępowanie dowodowe, a więc postulat sprawności postępowania zostaje zachowany. Należy zauważyć, że rzetelne dziennikarstwo cechuje opieranie wiadomości zawartych w materiałach prasowych na wiarygodnych i sprawdzonych źródłach. Co do zasady materiał prasowy nie powinien bazować na jednostkowych i anonimowych wypowiedziach, lecz mieć oparcie najlepiej w dokumentach. Rzetelne dziennikarstwo powinno znajdować zatem ochronę w ramach koncepcji obiektywnej i nie pozwalać na nieograniczone w zasadzie podważanie prawdziwych i ścisłych wiadomości mających swoje źródło w dokumentach. Odejście od rygorystycznie ujmowanej koncepcji subiektywistycznej na rzecz podejścia obiektywistycznego – w niektórych przynajmniej okolicznościach – wydaje się przywracać pewną proporcję w stosunkach redaktor naczelny (wydawca) – zainteresowany. Idąc dalej w obronie koncepcji obiektywistycznej, należy wskazać, że brzmienie przepisu art. 31 a ust. 1 nie wyklucza zastosowania koncepcji obiektywistycznej. Jeżeli zgodnie z przepisem art. 31 a ust. 1 ustawy prawo prasowe przedmiotem sprostowania ma być wiadomość nieścisła lub nieprawdziwa, to obowiązek jego publikacji powinien aktualizować się w momencie, gdy wniosek rzeczywiście dotyczy takiej kategorii wiadomości. W takiej sytuacji redaktorowi naczelnemu powinno przysługiwać prawo odmowy publikacji sprostowania. Odmowa ta winna być umotywowana właśnie niespełnieniem przesłanki aktualizującej obowiązek publikacji sprostowania jakim jest brak przedmiotu sprostowania tj. niewystępowania w materiale prasowym wiadomości nieścisłej lub nieprawdziwej. Jeżeli zaś zainteresowany nie zgadza się z takim stanowiskiem, to przysługuje mu powództwo o nakazanie publikacji sprostowania. W procesie Sąd badałby jednak prawdziwość i ścisłość wiadomości znajdujących się w publikacji oraz stwierdzałby czy obowiązek redaktora naczelnego zaktualizował się. Przeszkodą dla przyjęcia obiektywistycznej koncepcji sprostowania nie wydaje się również brzmienie przepisu art. 33 ustawy prawo prasowe, w którym określono katalog przesłanek, których zaistnienie pozwala redaktorowi naczelnemu na odmówienie publikacji sprostowania. Nie wydaje się po pierwsze, aby był to katalog zamknięty – łatwo bowiem wyobrazić sobie sytuacje, w której redaktor naczelny odmawia sprostowania, albowiem jego treść narusza dobra osobiste osób trzecich; przykładowo wnioskodawca pisze w treści sprostowania, że „nieprawdą jest jakoby przywłaszczył sobie pieniądze pana X jako, że je odebrał po tym jak pan X ukradł mu je za co został skazany”. Na gruncie przepisu art. 33 ustawy prawo prasowe, nie ma możliwości w takim wypadku odmówić publikacji sprostowania, zaś redaktor naczelny odpowiada także za treść opublikowanego sprostowania. Po drugie, katalog przesłanek z art. 33 adresowany jest do redaktora naczelnego a nie do sądu. Sąd w postępowaniu o publikację sprostowania winien zatem badać zaistnienie wszelkich podstaw materialnoprawnych, które warunkują żądanie sprostowania. Do takich podstaw należy zaliczyć ustawowy wymóg, aby sprostowanie dotyczyło wiadomości nieprawdziwych lub nieścisłych. Dlatego też zakres badania sprawy przez sądy nie powinien ograniczać się do ustalenia przesłanek formalnych wniosku o sprostowanie oraz braku wystąpienia przesłanek uzasadniających prawo redaktora naczelnego do odmowy publikacji sprostowania.

Wentyl bezpieczeństwa.

Zaprezentowane powyżej argumenty za przyjęciem koncepcji obiektywistycznej mogą nie być wystarczająco przekonujące dla zwolenników koncepcji subiektywistycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że praktyka procesów o sprostowania ujawnia brak równowagi pomiędzy stronami i wykorzystywanie ułatwień wiążących się z postępowaniem w przedmiocie nakazania sprostowania do celów sprzecznych z istotą tej instytucji, która nie miała w założeniu być tanim i efektownym substytutem dla dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Należy wskazać, że nawet w ramach koncepcji subiektywistycznej jest miejsce na swoisty „wentyl bezpieczeństwa”, przeciwdziałający praktykom wykorzystywania tej instytucji sprzecznie z jej przeznaczeniem. Takim instrumentem może być szersze stosowanie przez Sądy w sprawach o nakazanie publikacji sprostowania przepisu art. 5 Kodeksu Cywilnego dotyczącego nadużycia prawa podmiotowego i oddalanie na tej podstawie niektórych powództw. Jeżeli zainteresowany używa prawa do sprostowania w sposób sprzeczny z jego przeznaczeniem nie powinien korzystać z ochrony. Praktyka sądowa wypracowała dosyć solidne podstawy do określenia co jest celem sprostowania uznając, że jest nim możliwość wypowiedzenia się drugiej strony i zaprezentowanie jej wersji wydarzeń. Nawet poruszając się w obrębie koncepcji subiektywistycznej sądy powinny być w stanie wypracować pewne granice, których zainteresowany nie powinien przekraczać w treści żądanego sprostowania. Do zastosowania art. 5 Kodeksu Cywilnego z powodzeniem mogłoby dojść również w przypadku, gdy wnioskodawca konstruuje treść sprostowania w sposób niepozostawiający wątpliwości co do jego intencji np. poprzez użycie kategorycznych zwrotów arbitralnie stwierdzających nieprawdziwość danych informacji tj.: „Nieprawdziwa jest informacja X” lub „Nieprawda, że X”. Z praktyki znane są bowiem przypadki, że sprostowanie zaczyna się od informacji „Nieprawdziwe są informacje X, Y, Z”, a dopiero na końcu widnieje jedynie podpis osoby, od której takie sprostowanie pochodzi. Taki zabieg ma na celu wywołanie wrażenia, że oto czytelnikowi przedstawiana jest obiektywna wersja wydarzeń. Skoro celem sprostowania jest przedstawienie wersji drugiej strony, to właściwym zwrotem byłoby raczej: W ocenie X (wnioskodawcy) nieprawdziwa jest informacja Y”, bądź wyraźne wskazanie, że: „X prostuje informacje Y”. Kategoryczne stwierdzenia o nieprawdziwości informacji zawartych w materiale prasowym powinny pojawiać się bowiem dopiero w oświadczeniach opublikowanych w wyniku prawomocnego wyroku stwierdzającego naruszenie dóbr osobistych danego podmiotu. Szersze wykorzystanie art. 5 Kodeksu Cywilnego powinno przyczynić się zatem przede wszystkim do zracjonalizowania stosowania sprostowania przez zainteresowanych. Wnioskodawca powinien bowiem mieć świadomość, że sprostowanie nie może służyć do innych celów niż przedstawienie swojej wersji wydarzeń, a cel ten ma być odzwierciedlony w treści żądanego sprostowania – w przeciwnym razie naraża się na oddalenie powództwa

Share This:

Dodaj komentarz